top of page

Zapiski żłobkowej Cioci Klotki #3: Modowe eksperymenty, tatusiowie i poranny pośpiech, czyli rewia mody

kobieta z dzieckiem w czapce latem

Siedzę w kąciku, a wokół mnie rośnie stosik ubranek do posortowania. Jeśli myśleliście, że w żłobku/przedszkolu najciekawsze rzeczy dzieją się na zajęciach plastycznych, to znaczy, że nigdy nie zaglądaliście do szafek w szatni. Temat ubrań na zmianę to dla nas, opiekunek, codzienne źródło niespodzianek, uśmiechu, a czasem... prawdziwych zagadek detektywistycznych. A czasem wielka hałda do identyfikacji która uwaga!!! Nigdy nie zostaje rozładowana! To akurat przykład z przedszkola we Wrześni - największa hałda ever :) Proszę oto prawdziwy przegląd "nierozpoznanych" ciuszków dzieci od 2 tygodni czekający na właścicieli.


"Wyprawkowy" worek z zapasowymi rzeczami to absolutna świętość. Każdy rodzic sumiennie go wyposaża, ale poranny, przedwyjazdowy pośpiech potrafi zamienić go w prawdziwe pudełko z niespodziankami. Najfajniej się dzieje jak mamy pakują świeżutkie nowe buciki i ciuszki, których ani dziecko, ani tatuś nie kojarzy. Od tego momentu rozpoczyna się prawdziwa przygoda. Ale zacznijmy od początku.

Oto mały przewodnik po kulisach żłobkowej rewii mody, który znamy z codziennych obserwacji:

1. Szafa pełna niespodzianek - rewia mody startuje

Przez te wszystkie lata spędzone w Bajkowej Polance widziałam już w dziecięcych szafkach niemal wszystko. Przebieram malucha po małej „awarii” przy zupce, sięgam do worka, a tam... wzorzysta skarpetka mamy (w rozmiarze 38), koszulka starszego brata z motywem z Minecrafta (w rozmiarze na dziesięciolatka) albo elegancka chusteczka taty. W porannej gorączce pakowania, gdy liczy się każda sekunda, do worka trafia po prostu to, co akurat leżało najbliżej na komodzie. Tak właśnie wygląda życie w biegu rodziców – ale wiecie co rozumiemy to doskonale.

2. Ubraniowe roszady

Te pomyłki działają oczywiście w obie strony! Klasyczny scenariusz popołudniowy: dziecko wraca do domu, rodzic patrzy i pyta z niedowierzaniem: „Kochanie, czyją ty masz na sobie koszulkę?”. Umówmy się – przy dwudziestce maluchów w grupie, z których połowa ma akurat niebieskie spodenki z popularnej sieciówki, pomyłki po prostu się zdarzają. Dlatego wyraźnie podpisane rzeczy naprawdę robią różnicę.

3. Tajna broń wnuka, czyli misja "Dziadek"

Prawdziwe emocje zaczynają się jednak wtedy, gdy po dziecko przychodzi babcia, dziadek albo wujek. Wtedy wystarczy jedno stanowcze zapewnienie wnuka: „Tak, dziadku, to są moje butki!”, żeby dziadek z pełnym zaufaniem uwierzył na słowo. No bo jak tu nie wierzyć takiemu słodkiemu szkrabowi? Dopiero w domu, ku zaskoczeniu rodziców, okazuje się, że przez to urocze nieporozumienie do szafy trafia garderoba zupełnie innego dziecka. Na szczęście rodzice w Bajkowej Polance są cudowni i następnego dnia zguby zawsze wracają na swoje miejsce.

4. Pogoda kontra garderoba

Kolejnym, stałym wyzwaniem jest... pogoda. A właściwie ubieranie dzieci adekwatnie do niej. Okresy przejściowe to dla nas czas wzmożonej czujności. Rano, gdy oddajecie malucha, jest rześko i zimno, więc na scenę wkraczają grube czapki i puchowe bezrękawniki. Ale w południe, kiedy wychodzimy na ogródek, słońce grzeje jak szalone! I odwrotnie. Dlatego komplet ubrań na zmianę – od lżejszych koszulek po cieplejsze bluzy – docenia się najbardziej właśnie wtedy, gdy pogoda postanawia zmienić zdanie trzy razy w ciągu jednego dnia.

5. Awangarda i poranny styl taty

No i na koniec moje ulubione: żłobkowa rewia mody awangardowej. Czasami rano wchodzi do sali maluch ubrany tak oryginalnie, że paryscy projektanci mogliby się uczyć. Kropki połączone z kratką, paski z grochami, bluzeczka tył na przód, a spodnie założone na lewą stronę. Dla doświadczonej cioci taki widok oznacza zazwyczaj tylko dwie możliwości: albo mały człowiek właśnie odkrywa swoją wielką samodzielność i z płaczem wywalczył prawo do własnych decyzji modowych, albo... poranne przygotowania i ubieranie w całości przejął tata. W obu przypadkach zdejmujemy kapelusze przed taką determinacją!

6. Żłobkowa solidarność awaryjna

Oczywiście bywają też sytuacje kryzysowe – dzień gorszego humoru, potrójne oblanie się kompotem i nagle zapasy w szafce znikają do zera. Wtedy ratuje nas żłobkowa solidarność! Po szybkiej wiadomości lub telefonie i za zgodą rodziców, pożyczamy coś awaryjnie z szafki żłobkowego kolegi lub koleżanki.

Drogie Mamy, Drodzy Tatusiowie! Pamiętajcie, że ten niepozorny worek z ubraniami na zmianę to dla nas jeden z najważniejszych elementów całej wyprawki. Może i czasem znajdziemy tam Waszą własną rzecz wrzuconą w pośpiechu, ale uwierzcie – bez tych zapasów żłobkowa codzienność byłaby o wiele trudniejsza.

A Wasze dziecko wróciło kiedyś ze żłobka w nie swoich spodniach? A może to tata zaszalał z poranną stylizacją? Czekam na Wasze opowieści w komentarzach, a sama zamykam szafki – czas szykować się do wyjścia na dwór! A teraz prawdziwy sekret czyli każda nasza placówka posiada własny TRÓJKĄT BERMUDZKI i tego dowiecie się nigdzie indziej tylko u mnie z moich zapisków Czarna dziura na skarpetki: Szatnia żłobkowa posiada własny trójkąt bermudzki. Wciąga on wyłącznie pojedyncze skarpetki. Możesz wejść w dwóch, wyjść w jednej, a ta druga odnajdzie się za trzy miesiące... w szafce kolegi, mimo że była różowa w brokatowe jednorożce, a kolega nosi tylko traktory.

Dramat "Mokrego Rękawka": Sytuacja, w której ulubiona bluzka ucierpi przy myciu rączek. Dla dorosłego to minuta – zdejmujemy, zakładamy suchą. Dla malucha? To pożegnanie z najlepszym przyjacielem. Przebranie delikwenta w suchą rzecz wymaga czasem negocjacji godnych ONZ, bo ta mokra plama była przecież „taka ładna”.

Zimowe buty w środku lata: Miłość do konkretnego elementu garderoby nie wybiera por roku. Kto choć raz nie tłumaczył maluchowi, że wełniana czapka z pomponem i gumowce nie są najlepszym zestawem na lipcowe trzydzieści stopni, ten nie zna życia. Dziecięcy upór potrafi sprawić, że przez pierwsze piętnaście minut spaceru idziemy z dumnym „Batmanem” w zimowych śniegowcach.

 

„Ja saaaam!”, czyli walka z suwakiem: Czasoprzestrzeń w szatni zwalnia, kiedy wkracza faza samodzielności. Zapinanie jednego rzepa w buciku potrafi trwać tyle, ile średni odcinek telenoweli. Ale patrzymy na te skupione buzie, na te języczki wysunięte z wysiłku i... serce rośnie, choć wiemy, że obiad w sali powoli stygnie.

Tematy i Modowe Wyzwania w Żłobku (Skala Występowania) - rewia mody

Lp.

Temat / Wyzwanie modowe

Szacowana skala / Częstotliwość

Charakterystyka żłobkowa

1

Poranny pośpiech rodziców


(Szafa pełna niespodzianek)

Bardzo wysoka  (Codziennie)

Pakowanie do worka ubrań w rozmiarach dorosłych lub starszego rodzeństwa pod wpływem uciekającego czasu.  

2

Faza samodzielności

(„Ja saaaam!”)

Bardzo wysoka  (Codziennie)

Ekstremalne wydłużenie czasu ubierania; zapinanie jednego rzepa trwa tyle, co odcinek telenoweli.  

3

Czarna dziura na skarpetki


(Trójkąt Bermudzki)

Wysoka  (Stała)

Znikające pojedyncze skarpetki, które po miesiącach odnajdują się w szafkach innych dzieci.  

4

Awangarda i stylizacje taty / dziecka

Wysoka  (Częsta)

Miks wzorów (paski z grochami), ubranka tył na przód lub lewa strona jako efekt uporu malucha lub kreatywności taty.  

5

Ubraniowe roszady i pomyłki

Średnia / Wysoka

Przypadkowe zamiany podobnych ubrań z sieciówek przy dużej grupie dzieci; kluczowe okazuje się podpisywanie odzieży.  

6

Dramat „Mokrego Rękawka”

Średnia  (Regularna)

Trudne i wymagające dyplomacji ONZ negocjacje z maluchem przy próbie zmiany lekko zmoczonej bluzki po myciu rączek.  

7

Pogoda kontra garderoba


(Okresy przejściowe)

Średnia (Sezonowa)

Gwałtowne zmiany temperatur w ciągu dnia wymagające od opiekunek ciągłego dostosowywania warstw odzieży.  

8

Misja „Dziadek” / Babcia / Wujek

Niska / Średnia

Odbieranie dziecka w garderobie innego malucha z powodu bezgranicznej wiary dorosłego w słowa wnuka.  

9

Zimowe buty w środku lata


(Ulubione elementy)

Niska  (Okazjonalna)

Silny upór dziecka na noszenie nieadekwatnych do pogody ubrań (np. śniegowce w lipcu), bo reprezentują ulubionego bohatera.  

10

Żłobkowa solidarność awaryjna

Niska  (Awaryjna)

Pożyczanie ubrań od kolegów w sytuacjach kryzysowych, gdy całkowicie skończy się własny zapas na zmianę.  

.... ale i tak najlepszy ubaw mam z rozładowywania hałdy. Jak czeski film nikt nie wie czyje to ubranka :) Dobrze, ze bierzemy to zawsze z humorem na twarzy.


Do usłyszenia!  Wasza Ciocia Klotka

 

Komentarze


bottom of page