top of page

Wyrzuciliśmy biurka z naszych sal

Powód zaskakuje większość rodziców (i zmienia wszystko!).


Z przymrużeniem oka, ale u nas biurka tylko w biurach, a tam gdzie dzieci nie ma krzeseł i biurek!
Z przymrużeniem oka, ale u nas biurka tylko w biurach, a tam gdzie dzieci nie ma krzeseł i biurek!

Codziennie nasze Placówki przyjmują dzieci, a w każdej z nich pracują ludzie, dla których bliskościowe podejście to absolutny fundament. Szczególnie w tym kluczowym momencie, gdy ktoś nowy po raz pierwszy przekracza nasze progi. Wiemy doskonale, ile gonitwy myśli jest w matczynej głowie i ile łez kryje się w oczach maluszka. Dlatego zamiast tworzyć bariery, stawiamy na ogromną empatię. Nie zamykamy drzwi przed rodzicami. Jesteśmy otwarci, mamy ogromne witryny i nie mamy absolutnie nic do ukrycia.

Różne dzieci, różne emocje – prawdziwe historie z naszych sal

Czas rozłąki bywa trudny, a lata praktyki pozwoliły nam dostrzec pewne schematy. Weźmy na przykład rocznego Jasia. Mama przekazuje go pod naszą opiekę, Jasio na początku trochę postękuje, ale za chwilę dostrzega kolorowe zabawki, rówieśników i wciąga się w zabawę - zupełnie jak teleportacja w "Matrixa". Pięć minut po rozstaniu jest już w całkowicie nowej rzeczywistości. Wtedy szybko robimy fotkę dla mamy i trzymamy kciuki, żeby sobie o niej nie przypomniał!

Z kolei Rysiu z Wrześni, nasz bystry dwulatek, rozstaje się z mamą bardzo spokojnie. Ale 15 minut później tęsknota daje o sobie znać – zaczyna pytać, kiedy wróci mama, kiedy będą rodzice. Każde dziecko jest inne. Ale niezależnie od temperamentu malucha, jest jedna cecha wspólna – Bajkowa Polanka to przedszkola i żłobki, które są zawsze otwarte na rodzica. Jesteśmy tu dla Was.


Poranek w szatni – zdejmujemy z Was presję

Poniedziałkowy poranek w szatni to u nas częsty widok: maluch trzyma się kurczowo nogi mamy, w oczach stają łzy. W standardowym, przepełnionym systemie często pada wtedy chłodny komunikat: "Proszę szybko pożegnać się i wyjść, dziecko zaraz przestanie płakać".

My podchodzimy do tego inaczej. Widzimy, że w takich momentach to często mama potrzebuje naszego wsparcia, jasnego komunikatu i dodania otuchy, aby poczuła się gotowa na rozstanie. Żyjemy w czasach, w których naturalnie chuchamy i dmuchamy na nasze dzieci, chcąc uchronić je przed każdym stresem. Paradoksalnie, przez to my, dorośli, bierzemy na siebie ogromny ciężar i często nie wytrzymujemy tej presji. My o tym wiemy. Dlatego jesteśmy po to, aby być wsparciem dla Ciebie, Rodzicu.

Im starsze dziecko, tym silniejsza więź emocjonalna i trudniejsze rozstania. To naturalne, ale z odpowiednim wsparciem – w pełni do przejścia.

Dlaczego nazywają nas domowym żłobeczkiem i „przedszkólkiem”?

Wyrastamy z małych, kameralnych przestrzeni. W przeciwieństwie do ogromnych placówek na 200 czy 350 dzieci, u nas 40-50 podopiecznych to standard, a grupy powyżej 55 dzieci uważamy za zbyt duże i przytłaczające – zarówno dla samych maluchów, personelu, jak i całego procesu dydaktycznego.

Średnio w Bajkowej Polance przebywa 45 dzieci. Zawsze staramy się rozdzielać fizycznie żłobki od przedszkoli i łączyć je specjalnymi łącznikami. Wszystko po to, aby ułatwić dzieciom bezstresowe przejście na kolejny etap edukacji. Służy temu nasz autorski program „Będę Przedszkolakiem”. W jego ramach dzieci odwiedzają się wzajemnie – przedszkolaki pomagają młodszym kolegom, a żłobkowicze oswajają się z nowymi salami i „ciociami”. To buduje naturalne relacje i poczucie bezpieczeństwa w grupie, zanim jeszcze nastąpi oficjalna zmiana placówki.

3 fundamenty Bajkowej Polanki

Aby odpowiedzialnie wspierać rozwój dzieci i budować w nich ciekawość świata, naszą codzienną pracę opieramy na trzech niezmiennych wyróżnikach:

  1. DZIECI Z DALA OD TECHNOLOGII – stawiamy na realne doświadczanie świata.

  2. NAUKA PRZEZ ZABAWĘ – oddajemy dzieciom to, co dziecięce. Pozwalamy im na prawdziwe dzieciństwo.

  3. ZBALANSOWANY ROZWÓJ – łączymy szalone zabawy z nauką umiejętności skupienia się na pracy własnej.

Dlaczego w naszych salach nie ma biurek dla cioć?

Pewnie już się domyślacie. Brak biurka i krzesła dla nauczyciela to celowy zabieg. Ciocia spędza czas tam, gdzie dzieci – na dywanie, we wspólnej przestrzeni. Biurko buduje fizyczny i psychologiczny dystans, a to kłóci się z naszym bliskościowym podejściem.

Całą kadrę rekrutujemy tak, aby stawiała na autentyczną relację, a nie chłodny, urzędowy ton. Dlatego dzieci mówią do nas „ciociu”, a nie „Pani Nauczycielko”. Oczywiście, jako pedagodzy stawiamy granice, ale robimy to z szacunkiem. To zaufanie przekłada się na proces adaptacji – we wszystkich Bajkowych Polankach rodzic może wejść do sali, napić się kawy i być obecnym tak długo, jak dziecko tego potrzebuje, aby zbudować bezpieczny "most zaufania" między nim a opiekunem. To buduje w dziecku odporność psychiczną na całe życie.

Przestrzeń i słowa, które leczą

Komunikacja to sztuka dostosowania języka do najmłodszych. Nasze opiekunki skupiają się na potrzebach dzieci, a nie na ocenie ich zachowania. W trudnej chwili, zamiast mówić "nie bądź beksą", pytają: "Potrzebujesz teraz wyciszenia? Chodź do mnie, chcesz przytulasa?".

Pomaga w tym również nasze otoczenie. Traktujemy przestrzeń placówki jako „trzeciego nauczyciela”. Design dostosowany do dzieci, spokojne barwy i naturalne materiały sprawiają, że nie przebodźcowujemy układu nerwowego w tym i tak już pełnym wrażeń czasie adaptacji.

Jeśli chcesz zobaczyć i doświadczyć, czym dla dziecka jest Bajkowa Polanka – zapraszamy do naszego świata.

👉 Odwiedź naszą stronę www.bajkowapolanka.com i wypełnij formularz zapisu! Serdecznie zaprasza cały zespół Bajkowej Polanki.


 
 
 

Komentarze


bottom of page