top of page

Smartfon zamiast relacji? Co dzieje się w głowie trzylatka, gdy ekran zastępuje rodzica

44 minuty temu
3 minut(y) czytania

Żyjemy w czasach, w których smartfon stał się najwygodniejszym „uspokajaczem”. Często widzimy maluchy w wózkach czy restauracjach, wpatrzone w kolorowe, migające ekrany. Choć daje to rodzicom chwilę wytchnienia, z punktu widzenia neurobiologii i psychologii rozwoju płacimy za to ogromną cenę – a rachunek wystawiany jest najmłodszym.


Dziewczynka siedzi na dywanie w kolorowym pokoju zabaw i z uśmiechem ogląda smartfon.

Cichy sabotaż istoty szarej

Mózg trzylatka rozwija się w tempie, które nigdy później się nie powtórzy. To wtedy tworzą się kluczowe połączenia nerwowe, a istota szara – odpowiadająca za pamięć, iloraz inteligencji, kontrolę impulsów i rozpoznawanie emocji – intensywnie się kształtuje.

Ekran dostarcza bodźców zbyt szybkich, zbyt jaskrawych i nienaturalnych. Przebodźcowanie zaburza ten delikatny proces architektoniczny mózgu. Co najbardziej niepokojące: współczesna nauka wciąż nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy te neurologiczne zmiany są w pełni odwracalne. Ubytki w strukturze poznawczej mogą rzutować na całe późniejsze życie dziecka.

Dlaczego uzależnienie malucha jest inne niż dorosłego?

Gdy dorosły sięga po używkę, terapia szuka podłoża problemu: stresu w pracy, traumy czy trudności w relacjach. Jest przyczyna, którą można nazwać, przepracować i uleczyć behawioralnie.

U trzylatka ten mechanizm nie działa:

  • Brak świadomości straty: Maluch nie wie, że brakuje mu bliskości, rozmowy czy uwagi.

  • Nowa definicja „normalności”: Dziecko przyjmuje otoczenie takim, jakie jest. Jeśli rodzic jest obecny przez 15 minut dziennie z telefonem w dłoni, dla trzylatka to norma, a nie kryzys.

  • Brak narzędzi terapeutycznych: Zjawisko cyfrowego uzależnienia najmłodszych jest zbyt świeże. Nie ma gotowych podręczników ani wieloletnich badań klinicznych pokazujących, jak skutecznie cofać te deficyty.

Najlepsza profilaktyka: obecność

W Bajkowej Polance na co dzień stawiamy na świat realny: brudzenie rąk farbami, bieganie po trawie, budowanie relacji rówieśniczych i naukę emocji twarzą w twarz. Żadna aplikacja edukacyjna nie zastąpi dziecku wspólnego czytania bajki, uważnego spaceru czy rozmowy przy kolacji.

Najważniejszą tarczą ochronną dla rozwijającego się mózgu jest bezpieczna, obecna relacja z dorosłym. Smartfon może poczekać – rozwój Twojego dziecka nie. Fragment rozmowy z panelu ekspertów dot. wychowania dzieci i obecności telefonu w ich życiu: Ekspert 1: Przede wszystkim dlatego, że telefon w rękach trzylatka powoduje zmiany na poziomie neurologicznym. Zaburza rozwój istoty szarej w mózgu. Istota szara jest odpowiedzialna za pamięć, zakończenia nerwowe, rozpoznawanie emocji, iloraz inteligencji. Natomiast nie wiemy, czy ten proces jest w ogóle odwracalny. Czyli dziecko może zostać uszkodzone pod względem rozwojowym już do końca życia.

Leczenie natomiast uzależnienia opiera się na leczeniu farmakologicznym, leczeniu behawioralnym i leczeniu psychologicznym. Czyli leczymy uzależnienie od samej używki, leczymy działanie behawioralne — czyli na przykład palacz jest uzależniony nie tylko od nikotyny, ale od wyjścia i inhalowania się — ale również psychologicznie, czyli: dlaczego ja zacząłem palić? Bo mam stresy. A mam stresy z jakiego powodu? Z powodu pracy. Czyli może mam problem, że za dużo pracuję. Dlaczego się uzależniłem od alkoholu? Bo mam problemy w rodzinie jakieś.

Bajkowa: Czyli można dojść do źródła, do przyczyny, tak.

Ekspert 1: Jest jakieś źródło, można je nazwać - wiadomo nad czym pracować.

Bajkowa: Czyli trzylatek nie ma źródła?

Ekspert 1: Źródłem trzylatka możemy powiedzieć, że jest kiepska relacja z rodzicami, z której on nie jest w stanie sobie zdać sprawy w ogóle. On nie ma poczucia straty, on nie ma poczucia traumy, bo dla niego brak tego rodzica jest definicją normalności. Definicja normalności, czyli to, co otacza mnie na co dzień. Czyli na przykład w kółko... dla włoskiej rodziny definicją normalności jest gestykulowanie przy stole i przekrzykiwanie się nawzajem. I mówią: „No jak to, to jest normalne. U nas wszyscy tak robią”.

Natomiast dla dziecka definicja normalności to będzie to, że widzi swojego rodzica 15 minut dziennie, koniec. I to jest koniec. Nie zamienia z nim ani słowa. Nie ma traumy. Nie. I teraz weź go wylecz.

Bajkowa: Nie ma podręczników, nie ma poradników. Czyli nie ma czego zaadresować? Dobrze to rozumiem?

Ekspert 1: Tak. Nie wiemy... Psycholodzy do dzisiaj łamią sobie nad tym głowy, bo to jest świeże zjawisko. Uzależnienie od mediów społecznościowych ma niecałe 15 lat, bo WHO to jeszcze dopiero niedawno uznało, że w ogóle coś takiego istnieje. Więc nie mamy doświadczeń nie tylko co do teorii, ale nie mamy też badań klinicznych.


Jeśli chcesz się przekonać czy Twoje dziecko jest już tym nieodwracalnym procesie - sprawdź czy może funkcjonować 2 tygodnie zupełnie bez telefonu. Czy potrafi zjeść bez bajki na telefonie ? Dlatego jesteśmy Bajkową Polanką, gdzie technologii w żłobkach i przedszkolach mówimy stanowcze nie! Dzieci w naszych placówkach bawią się między sobą i dzięki temu mają szanse na prawdziwe dzieciństwo w grupie! Dziękujemy! #żłobek #beztelefonu #rodzicielstwo #bajkowapolanka #telefon #dzieci #wielkopolska

Komentarze


bottom of page