Rodzic wymaga najwięcej...
- Jakub Kozak
- 8 cze
- 3 minut(y) czytania
Obserwujemy różne postawy rodziców, ale z perspektywy ponad 20 lat widać trend w którym zdecydowanie zmienia się punkt ciężkości z pracy z dzieckiem na pracę z rodzicem. Ilość mediów, sensacyjnych doniesień buduje w rodzicach nie tylko świadomość, ale czasem jest to również strach. Niestety tak to już jest, że najbardziej poczytne informacje wcale nie są o tym, że wszystko jest w porządku, ale raczej odwrotnie czyli rządzi sensacja.
Dlatego u nas adaptacja zaczyna się od rodzica? Jest to związane z świadomym nawiązywaniem relacji dwóch stron: opiekun i rodzic.
1. ADAPTACJA Z RODZICEM. (miejsce)
W naszych żłobkach nie mamy nic do ukrycia, często z nieudanych adaptacji wracają do nas rodzice i zaczynamy u nas wspólną pracę. Rodzic widzi jak wygląda nasza praca na miejscu. Nie mamy osobnej Sali adaptacyjnej – całość dzieje się w miejscu w którym będzie później dziecko
2. GODZINY ADAPTACJI. (zawsze w godzinach pracy placówki)
Spotykamy się z informacją od rodziców, że są placówki gdzie adaptacja odbywa się po godzinach funkcjonowania placówki. To absolutnie wynaturzona i nieprawdziwa sytuacja – taka adaptacja nie ma szans się udać.
3. CZAS – część placówek pozwala na skrócony czas, po kilka – kilkadziesiąt minut. Z naszej perspektywy gotowość, rodzica i dziecka jest miernikiem. Czyli rodzicu możesz u nas być tak długo jak chcesz.
Rozumiecie teraz dlaczego my w Bajkowej Polance uważamy, że adaptacja zaczyna się od rodzica ? Dla wielu może to brzmieć dość dziwnie, bo przecież ”Jak to, rodzic też przechodzi adaptację?” Przecież to dziecko zaczyna swoją przygodę w żłobku! Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Przez pierwsze miesiące życia spędziliście z Waszym maluchem niemal 24 godziny na dobę, dzięki czemu wytworzyła się między Wami silna więź, której nie da się ot tak przerwać. I choć z perspektywy osoby trzeciej może wydawać się to dziwne w rzeczywistości to zupełnie naturalne.
Pamiętam wrzesień, kiedy placówka Wędrowców w Wągrowcu dopiero zaczynała działać. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam, jak ogromne emocje towarzyszą rodzicom, którzy zostawiają swoje pociechy pod naszą opieką. Zastanawiałam się “Dlaczego? Przecież w żłobku nic im nie grozi. Dlaczego mamy mają łzy w oczach?”
Dziś, z perspektywy czasu, doskonale to rozumiem. To Wy jesteście świadkami wszystkich “pierwszych razów” Waszego maluszka. To Wy widzicie pierwsze kroki, pierwszy uśmiech, towarzyszycie w płaczu w nocy. A teraz przekazujecie to wszystko komuś innemu, mianowicie Nam żłobkowym Ciocią.
W naszej szatni, na korytarzu, a nawet na parkingu, nie raz byliśmy świadkami łez. Ale nie były to łzy żalu, to były łzy pełne emocji, bo przecież dorośli także potrzebują chwili na oswojenie się z nową sytuacją. Tak, Rodzicu doskonale rozumiesz, Ty też się adaptujesz i potrzebujesz chwili na przyzwyczajenie się do nowej sytuacji.
Rozmawiając z Wami, słuchając Waszych historii, widzimy, jak przechodzicie tą rozłąkę oraz swoją adaptację. Uwielbiam te szczere momenty, kiedy mówicie: „Popłakałam się w samochodzie po zostawieniu Wam Wojtka” albo „Pojeździłam chwilę po mieście, żeby dojść do siebie”. Czasem widzimy mamę, której puszczają emocje tuż po wyjściu z budynku. Ba! Ostatnio nawet jeden tata potrzebował dłuższej chwili w szatni, by pożegnać się ze swoją księżniczką, który podczas rozmowy ze mną miał łzy w oczach.
To wszystko pokazuje jedno, adaptacja do żłobka to nie tylko sprawa dziecka.
To również Twój proces drogi Rodzicu i my z naszym doświadczeniem jesteśmy w pogotowiu aby Cię przez ten proces przeprowadzić. Potrzebujemy tylko odrobinę czasu, zaufania i współpracy. Najtrudniej jest pracować z rodzicem usztywnionym…. Ale tacy też wracają i kiedy dziecko odchodzi z żłobka do przedszkola puszczają wszystkie obawy i …. Powiem jest nam wtedy "ultra / slay" bardzo miło 😊
Niedawno jedna mama tak bardzo przeżywała poranne rozstanie, że cofając na parkingu, lekko zarysowała swój samochód. Na szczęście nikomu nic się nie stało! Ale to pokazuje jak silne potrafią być Wasze emocje. Dlatego tak bardzo życzymy Wam po zostawieniu maluszka chwili oddechu, ciepłej kawusii czy nawet sprzątania mieszkania. Pamiętajcie, że u nas mamy zawsze Panie gospodynie, które chętnie podadzą kawę czy herbatę podczas adaptacji. Ciepły napój na pewno rozluźni. Poproście nasze Panie im też będzie miło, że mogą Wam pomóc w tej drodze. Wam także jest potrzebna chwila sam na sam i rozładowania emocji związanych z własną adaptacją. W Bajkowej zawsze jesteśmy tu także dla Was! Nasze ramiona do przytulenia, a czasem i ramiona do wypłakania są zawsze dla Was otwarte. Wiemy, że rodzic również potrzebuje swojego „żłobkowego rollercoastera emocji”, by powoli odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zrozumieć, że otwiera się nowy rozdział w Waszym życiu.
Drogi Rodzicu, pamiętaj, że w tym wszystkim Ty także jesteś bardzo ważny. I my o tym naprawdę pamiętamy! Ja zawsze powtarzam, że czasem to nie dziecko potrzebuje adaptacji, tylko nasz dzielny rodzic.
A wiecie co dla nas się liczy najbardziej ? Sytuacja taka jak ta poniżej, gdzie ustabilizowana sytuacja, świadomy i konsekwentny rodzic wie, że trafił do nas nie przypadkiem!

Wiktoria Paradowska






Komentarze