Doskonalenie się ... od kuchni. Czyli jak to w Bajkowej się dzieje ?
- Jakub Kozak
- 17 godzin temu
- 4 minut(y) czytania
Opieka nad dzieckiem i proces jego kształcenia to niezwykle wymagająca sztuka. Mimo że zajmujemy się tym od 20 lat, każdego dnia uczymy się czegoś nowego. Ale to nie trudność tej pracy jest najważniejsza. Kluczowe jest to, że każda sytuacja – zarówno ta radosna, jak i ta stresująca – buduje nową wartość.
W Bajkowej Polance wierzymy w koncepcję organizacji uczącej się. Nie udajemy, że jesteśmy nieomylni. Jesteśmy ludźmi, a praca z dziećmi i ich rodzicami to praca na żywych emocjach. To, co nas wyróżnia, to fakt, że z każdej trudnej sytuacji wyciągamy wnioski systemowe. Nie szukamy winnych, szukamy rozwiązań.

Chcę uchylić rąbka tajemnicy i pokazać Wam, jak wygląda „kuchnia” naszej pracy. Jak wdrażamy innowacje we współpracy międzyludzkiej, bazując na prawdziwych (choć zanonimizowanych) historiach z naszych placówek.
Oto 4 lekcje, które odrobiliśmy, by zapewnić Waszym dzieciom i Wam spokój ducha.
1. Lekcja o zaufaniu i dietach: Dlaczego wprowadziliśmy Karty Zaleceń?
Sytuacja:
W jednej z naszych nowych placówek żłobkowych mieliśmy pod opieką 16-miesięczną Joasię. Dziewczynka była silną alergiczką na diecie bezmlecznej. Mama Joasi ustalała zasady karmienia ustnie – raz prosiła o mleko modyfikowane przed drzemką, innym razem po. Przez pewien czas to funkcjonowało, aż do momentu kryzysowego. Mama zarzuciła nam podawanie mleka w złych porach i poddała wątpliwość co do przygotowanej mieszanki. Niestety, brak spisanych ustaleń doprowadził do wyczerpania kredytu zaufania i musieliśmy się rozstać.
Wnioski i Rozwiązanie:
Zrozumieliśmy, że „ustne ustalenia” w tak wrażliwej kwestii jak zdrowie to za mało. Rodzice dzielą się na tych, którzy oczekują naszej porady, i tych, którzy mają sztywną wizję prowadzenia dziecka. Obie postawy są OK, ale wymagają jasnych ram i formalnej komunikacji.
Dlatego wprowadziliśmy „Kartę Informacji o Dziecku z Zaleceniami”. To dokument, który porządkuje chaos. Rodzic jasno określa:
Rodzaj diety (bezmleczna, bezglutenowa, wege itp.).
Dokładne wykluczenia („TAK” dla konkretnych produktów).
Sposoby na sytuacje drażliwe (jak wyciszyć dziecko).
Dzięki temu opiekun nie musi „zgadywać”, a rodzic ma pewność, że jego instrukcje są wdrożone kropka w kropkę.
Dla Rodzica: Jeśli masz specyficzne wymagania żywieniowe lub behawioralne, nasza Karta to Twoje narzędzie kontroli i bezpieczeństwa. Wypełnij ją szczegółowo – to nasza mapa drogowa.
2. Lekcja o zdrowiu i prywatności: Koniec z „listą katarów” anonimową ale prezentująca wyniki całej grupy.
Sytuacja:
Kiedyś informacje o fizjologii (sen, jedzenie, toaleta, katar) zapisywaliśmy na zbiorczej liście dostępnej jako zdjęcie z wydruku na tablicy informacyjnej w aplikacji INSO. Nazwiska były ukryte, ale rodzice i tak wiedzieli, kto jest kim. Efekt? Zamiast skupiać się na swoim dziecku, rodzice analizowali stan zdrowia innych. „Dlaczego X ma katar i jest w grupie?” – to rodziło konflikty i niepotrzebne oceny cudzej rzeczywistości. Jakoś rodzicom łatwiej było oceniać innych niż przyznać, że nasze dziecko też bywa „pociągające”.
Wnioski i Rozwiązanie:
Prywatność to podstawa komfortu. Przenieśliśmy raportowanie do indywidualnej aplikacji mobilnej.
Co to zmieniło - doskonalenie się?
Ty widzisz tylko swoje dziecko: Wiesz, ile zjadło, czy spało i czy miało katar.
My widzimy całość: System pozwala nam generować raporty i zauważyć, jeśli konkretne dziecko jest „notorycznie zasmarkane”. Wtedy to my, dyskretnie, rozmawiamy z rodzicem, opierając się na danych, a nie na plotkach w szatni.
Wyniki satysfakcji poszybowały w górę. Narzędzie cyfrowe zdjęło ciężar „sąsiedzkich ocen” z barków rodziców. Zespół i kierownik placówki czuje się o niebo lepiej 😊
3. Lekcja o emocjach i rozstaniach: „Rytuał Krótkiego Pożegnania”
Sytuacja:
W przedszkolu w Poznaniu mieliśmy tatę, który bardzo przeżywał adaptację synka, Stasia. Każdego ranka pożegnanie w szatni trwało nawet 40 minut. Tata tłumaczył, przytulał, wracał, znów tłumaczył. Staś płakał coraz głośniej, nakręcając się emocjonalnie, a inne dzieci w grupie również zaczynały płakać, widząc tę scenę. Nauczycielki, chcąc być delikatne, nie interweniowały stanowczo, co tata odebrał jako brak wsparcia, a my widzieliśmy, że proces adaptacji cofa się zamiast postępować.
Wnioski i Rozwiązanie:
Zrozumieliśmy, że rodzic w stresie (a adaptacja to stres!) potrzebuje nie tylko empatii, ale i instrukcji obsługi emocji. Długie pożegnania to sygnał dla dziecka: „Bój się, tu jest niebezpiecznie, skoro tata nie może wyjść”.
Wprowadziliśmy „Procedurę Krótkiego Pożegnania” wspartą tzw. Dowodem Uśmiechu.
Zasada: Pożegnanie ma trwać max. 3 minuty. Buziak, przytulenie, komunikat „wrócę po obiedzie” i przekazanie dziecka cioci.
Dowód Uśmiechu: Jeśli dziecko płacze przy rozstaniu, wysyłamy rodzicowi zdjęcie lub krótki filmik przez aplikację (zazwyczaj 5-10 minut po wyjściu rodzica), na którym widać, że dziecko już się bawi i jest spokojne.
To buduje zaufanie. Rodzic widzi na własne oczy, że „krzywda” dzieje się tylko w momencie rozstania, a zabawa zaczyna się chwilę później.
4. Lekcja o komunikacji wypadkowej: „Telefon Zaufania” zamiast zaskoczenia
Sytuacja:
W grupie 3-latków podczas szalonej zabawy na placu zabaw, jeden z chłopców potknął się i nabił sobie guza. Dziecko popłakało chwilę, zostało utulone, przyłożono zimny okład i wróciło do zabawy. Nauczycielka zapomniała o tym incydencie w natłoku zajęć i nie przekazała informacji przy odbiorze. Wieczorem mama zauważyła siniaka i zadzwoniła z pretensjami (słusznymi!), że ukrywamy przed nią urazy dziecka. Poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane nie przez sam guz (bo dzieci się przewracają), ale przez brak informacji.
Wnioski i Rozwiązanie:
Brak informacji jest gorszy niż zła informacja. Rodzic musi wiedzieć o wszystkim, co dotyczy ciała jego dziecka.
Wdrożyliśmy zasadę „Zero Zaskoczeń – Raport SMS”.
Jeśli wydarzy się jakikolwiek uraz, który zostawia ślad (zadrapanie, guz, ugryzienie przez inne dziecko) lub dotyczy głowy – rodzic otrzymuje informację niezwłocznie (telefonicznie lub przez aplikację), jeszcze w trakcie pobytu dziecka w placówce.
Komunikat brzmi: „Dzień dobry, informujemy, że Jaś potknął się i ma małego guza na czole. Został opatrzony, czuje się dobrze i bawi się dalej. Prosimy się nie martwić, ale chcemy, żeby Pani/Pan wiedział/a.”
Dzięki temu rodzic odbierając dziecko, jest przygotowany, a nie zaskoczony w domu. To buduje wizerunek transparentnej placówki, która niczego nie zamiata pod dywan.
Podsumowanie
Tymi czterema przykładami chcę pokazać Wam filozofię Bajkowej Polanki. Praca z ludźmi – małymi i dużymi – bywa trudna i nieprzewidywalna. Nie obiecujemy, że nigdy nie popełnimy błędu. Obiecujemy jednak, że:
Zawsze działamy transparentnie.
Każdą trudność przekuwamy w procedurę, która służy dobru dziecka.
Słuchamy Was i wyciągamy wnioski.
Wszystko po to, by budować miejsce, w którym my chcemy pracować, a Wy chcecie zostawiać swoje największe skarby.
Czy w Twojej relacji z placówką edukacyjną zdarzyła się sytuacja, która wymagała systemowego rozwiązania? Dajcie znać, chętnie przeczytam jak to jest z Waszej perspektywy.
Czy uważasz, że to dobry pomysł i metodologia
Tak
Nie
Nie wiem
Serdecznie pozdrawia cała Bajkowa Polanka. #BajkowaPolanka #Żłobek #Przedszkole #Edukacja #Zaufanie #Bezpieczeństwo #Transparentność #WspółpracaZRodzicami #Jakość #ŚwiadomyRodzic #RozwójDziecka #StandardyOpieki




Komentarze